'

Najczęściej oglądane

Winston Churchill

> Postacie autentyczne >      Winston Churchill

W plebiscycie na stu największych Brytyjczyków, ogłoszonym przez BBC w 2002 roku, uplasował się na pierwszym miejscu. Wyspiarze nigdy nie zapomnieli, że podczas II wojny światowej twardo sprzeciwiał się polityce Hitlera i poprowadził Anglię do zwycięstwa. W niepamięć poszły natomiast kontrowersyjne decyzje oraz błędy, jakie niejednokrotnie zdarzyło mu się popełnić, piastując funkcje militarne i rządowe.


Wydaje się, że dziś Winston Churchill, bo oczywiście o nim mowa, jest dla brytyjskich obywateli przede wszystkim bohaterem narodowym bitwy o Anglię, po której wygłosił pamiętną sentencję: „nigdy w historii wojen tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak niewielu”, ale także obiektem anegdot związanych z jego słabością do trunków. Debaty toczące się wokół angielskiego premiera, dotyczą równie często jego politycznych dokonań, jak i domniemanego alkoholizmu.

Mimo usilnych starań historyków, by nie kojarzyć kawalera Orderu Podwiązki, sir Churchilla z tak pospolitym nałogiem, w powszechnej pamięci utrwalił się on jako miłośnik whisky. Roześmiana, otyła twarz, wyłaniająca się zza dymu z kubańskich cygar, oraz jej właściciel, Winston, sączący szklaneczkę Johnnie Walkera, to obraz dobrze znany bliskim i znajomym brytyjskiego polityka. Właśnie takie wspomnienie na temat ojca zachowała z czasów dzieciństwa jedna z jego czterech córek.

Picie whisky rozcieńczonej wodą, określanej przez jego pociechę „Koktajlem Taty”, weszło Churchillowi w nawyk podczas pobytu w Indiach i południowej Afryce. ów lek zapobiegający zatruciom, na jakie narażony mógł być jego przewód pokarmowy w otoczeniu mało przyjaznym dla człowieka z zachodniego świata, okazał się równie skutecznym środkiem w walce ze stresem dokuczającym premierowi nieco później, w cywilizowanej Anglii.

„Moja podstawowa zasada życia wymaga ode mnie picia przed, w trakcie i po posiłku” stwierdził sir Winston w rozmowie z królem Arabii Saudyjskiej. Oczywiście trudno określić ile w tych słowach prawdy, a ile przekory typowej dla poczucia humoru Churchilla. Zapewne lekarz zajmujący się jego rekonwalescencję po wypadku samochodowym, nie uznałby powyższego wyznania za żart. Przekonał się bowiem na własne oczy jak duże ilości alkoholu, od szampana, przez wina, na koniaku kończąc, wypijał brytyjski dygnitarz każdego dnia. Polityk nie potrzebował specjalnych okazji, jakimi zapewne były spotkania z gośćmi w jego rezydencji w Chartwell House. Choć i podczas nich oddawał się swym trzem ulubionym zajęciom: prowadzeniu debat na temat losów kraju, paleniu ulubionych cygar marki Dunhill lub Punch, oraz sączeniu whisky.

Tym, którzy oskarżali go o pijaństwo potrafił utrzeć nosa. W 1936 roku przyjął i wygrał zakład z niejakim lordem Rothermere. Warunkiem zwycięstwa Churchilla było trzymanie się z daleka od alkoholu przez rok. Z kolei koleżance po fachu, Bessi Braddock, która zarzuciła politykowi, iż jest pijany, odpowiedział: „Ale jutro będę trzeźwy, a pani, madam, nadal będzie brzydka”.

Niezależnie od tego, czy uznamy angielskiego bohatera za alkoholika, czy będziemy temu gorąco zaprzeczać, jak czynią to jego zwolennicy, nie możemy odmówić mu pracowitości i sukcesów na różnych polach. W ciągu swego długiego, 90-letniego życia sprawował nie tylko wiele odpowiedzialnych funkcji państwowych, ale także znajdował czas dla swoich hobby: malarstwa i pisania. To ostanie pozwoliło mu zająć zaszczytne miejsce pośród zdobywców Literackiej Nagrody Nobla, w 1953 roku. Całkiem nieźle jak na oddanego miłośnika trunków wszelakich.

Wybierz stronę

Content