'

Najczęściej oglądane

Humphrey Bogart

> Postacie autentyczne >      Humphrey Bogart

Dla przyjaciół Bogie. W pamięci wielbicieli srebrnego ekranu legendarne wcielenie właściciela baru, Ricka Blaine'a z Casablanki, detektywa Sama Spade'a w Sokole maltańskim, czy Philip'a Marlowe'a w Wielkim śnie, oraz wielu innych. A dla miłośników trunków? Bohater barwnych opowieści z whiskey w tle.


„Któż nie nosi żałoby po Bogarcie, zmarłym w pięćdziesiątym szóstym roku życia, z powodu raka przełyku i pół miliona kieliszków whiskey?” zapytywał swego czasu filmowy krytyk André Bazin.

Wydaje się, że tak jak ponad pół wieku temu, tak i dziś sława hollywoodzkiego aktora, oraz jego znaczenie dla historii kina nie dają się zakwestionować. To nie ilość, czy zróżnicowanie ról,  które odgrywał Humphrey przesądziły o jego sukcesie. Fenomen Bogarta jako aktora dotyczy raczej umiejętności kreowania postaci niejednoznacznych, wymykających się prostemu osądowi. Jego bohaterowie są uwodzicielscy, ale nie piękni, silni, choć niekiedy ronią łzy, zepsuci lecz zdolni do czynów szlachetnych, sympatyczni mimo swego cynizmu.

Nawet tym, którzy nie widzieli nigdy gwiazdora na ekranie, nie jest obcy jego filmowy wizerunek twardziela, z papierosem w ustach, o manierach równie nienagannych jak krój jego płaszcza i kapelusza. Bogart jeszcze za życia stał się legendą, obiektem nie tylko kobiecego pożądania czy męskiego podziwu, ale i licznych opowieści. Zamiłowanie aktora do alkoholu, ze szczególnym upodobaniem do Szkockiej, niejednokrotnie wywoływało zdarzenia, które w relacji znajomych i prasy zyskiwały formę anegdot, mniej lub bardziej bliskich prawdzie. Jedno, co nie ulega wątpliwości to fakt, że Bogart lubił pić i czynił to często. Przesiadywanie w gronie przyjaciół z Broadwayu, a później z Hollywood w barach i restauracjach stało się jego ulubioną formą spędzania wolnego czasu. Nie zrezygnował z niej nawet podczas ciężkiej choroby nowotworowej, zapraszając znajomych do domu, by w ich towarzystwie sączyć whiskey i palić ulubione Chesterfieldy. Zapewne taka odmiana ucieszyła właścicieli barów, dla których Bogart był kłopotliwym klientem. Wielokrotnie uczestniczył w bójkach. Niekiedy inicjował je wraz z kolegami, często dla żartu, co kończyło się nie bijatyką, ale ogólnym śmiechem. Jednak atmosfera skandalu nie opuszczała aktora dzięki trzeciemu małżeństwu z aktorką Mayo Methot. Ich pijackie awantury stanowiły zagrożenie nie tylko dla spokoju sąsiadów, ale również dla życia gwiazdora, który podczas jednej z nich cudem uniknął śmierci od ciosu nożem, jaki zafundowała mu kochająca żona.

Trudno dziś stwierdzić, czy Bogart łączył przyjemność picia z określoną marką whiskey. Ale to właśnie ten trunek przedkładał nad inne. Pytany przez dziennikarzy, w jaki sposób wywołuje na twarzy swój charakterystyczny cyniczny uśmiech, tłumaczył, że jest on efektem wypicia szklanki Szkockiej i wciśnięcia prawego buta na lewą nogę. Twierdził również, że to właśnie dzięki ciągłemu spożywaniu whiskey uniknął tropikalnych chorób, na które zapadła większość ekipy filmowej podczas kręcenia Afrykańskiej królowej.

Nic dziwnego, że producenci trunku upodobali sobie wizerunek Bogarta dla swoich reklam. W jednej z nich, na plakacie, wykorzystano kadr z Casablanki ukazujący aktora siedzącego nad szklaneczką whiskey, w towarzystwie pianisty Sama, opatrzony słynną kwestią 'Play it again, Sam'. Zapewne za sprawą marketingowego rozsądku na podobny pomysł wpadli wytwórcy piwa, promując swój produkt fragmentami scen filmowych, w których pojawił się gwiazdor.

Jak wiadomo kultowa postać – a za taką niewątpliwie należy uznać Bogarta -  nie umiera bez słowa. Te wypowiedziane przez aktora brzmiały ponoć: „Nie powinienem zamieniać Szkockiej na Martini”.

Wybierz stronę

Content