'

Najczęściej oglądane

Coco Chanel

> Postacie autentyczne >      Coco Chanel

Przyszła na świat w kraju, w którym wino towarzyszy obowiązkowo niemalże każdemu posiłkowi. Jej pradziadek jako właściciel gospody do perfekcji opanował sztukę napełniania kieliszków tym winogronowym napojem, a ojciec przez całe życie pielęgnował w sobie marzenie o założeniu własnej winnicy. Ona, jakby na przekór narodowym zwyczajom i rodzinnym skłonnościom, nie pałała uczuciem ani do tego, ani do żadnego innego trunku.


Mimo to, nazwisko Coco Chanel, bo o niej właśnie mowa, pojawia się dzisiaj nie tylko w kontekście mody, czy na etykiecie drogich perfum oznaczonych numerem 5, ale również w karcie drinków. Wydaje się jednak wysoce wątpliwym by dama, która niezwykle rzadko wypijała więcej niż dwa kieliszki wina, znalazła upodobanie w kompozycji złożonej z ginu i likieru kawowego i raczyła się nią od czasu do czasu. Biografie tej jednej z najbardziej znanych projektantek kobiecego stylu nie wspominają nic o jej ulubionym drinku, a wręcz podkreślają jak niewielkim zainteresowaniem darzyła ona napoje wysokoprocentowe.

Paradoksalnie, o tym, że kilka zdarzeń z życia Chanel przerodziło się w anegdoty, przesądziły właśnie trunki. Okoliczności, w jakich młoda Coco poznała swoją pierwszą wielką miłość są tego najlepszym przykładem. Zamożny Anglik, Artur Capel zdobył jej zainteresowanie podczas konnej wyprawy w gronie wspólnych znajomych, na której ogłoszono konkurs. Zasady były proste: kto pierwszy spadnie z wierzchowca ma obowiązek zaprosić resztę towarzystwa na degustację lokalnego wina. Możemy się jedynie domyślać, że okazja ta zbliżyła do siebie Francuzkę i Brytyjczyka. Angielski dżentelmen nie pozwolił sobie jednak na pełne zaangażowanie dopóki nie upewnił się, że dotychczasowy przyjaciel Chanel (którego zresztą mylnie brał za jej kochanka) nie będzie miał mu tego za złe. Jak bardzo bezpodstawne były jego obawy przekonał się gdy tamten bez większego wahania przyklasnął ich związkowi. Podobno obaj panowie uczcili to natychmiast butelką szampana. Związek z Capelem stanowił dla Coco bilet wstępu na salony, gdzie po raz pierwszy zetknęła się ze światem ekscentrycznych przedstawicieli środowiska artystycznego, oraz miała okazję uczestniczyć w ich szalonych przyjęciach. Tym bardziej szalonych, im więcej alkoholu wlewało w siebie towarzystwo. Chanel nie pochwalała charakteru owych spotkań, częściowo z uwagi na ascetyczne wychowanie jakie odebrała w przyklasztornym przytułku, częściowo ze względu na tryb życia kobiety pracującej od samego rana do późnego wieczora. Nigdy jednak nie odmawiała przyjaciołom prawa do zabawy. Co więcej, dysponując kilkanaście lat później pokaźnym majątkiem wbudowała willę na Lazurowym Wybrzeżu, gdzie na jej znajomych oczekiwały wolne apartamenty, jak i pełen barek najznamienitszych win.

Kiedy podczas II wojny światowej męska część artystycznego towarzystwa musiała zasilić szeregi armii, projektantka zadbała by obok ciepłych ubrań rozgrzewał ich narodowy trunek, posyłany z jej inicjatywy na front baryłkami. Ponoć na jej hojności skorzystała wówczas cała kompania sił powietrznych.

Wybierz stronę

Content